Nie, dziś nie mam urodzin, ale za to byłam świadkiem sytuacji związanej z urodzinami jakiegoś 5latka.
Stojąć w kolejce przy kasie w Piotrze i Pawle - zobaczyłam zakupy stojącego przede mną małżeństwa: kupny tort, świeczka "5", jakieś puzzle z wyprzedaży + spożywka.
Para rozmawiała o pracy i o tym, że "zrobiła się 17ta a Bartek czeka".
Kurcze jakie to przykre, rodzice nie znaleźli nawet chwili by pomyśleć o jakiejś niespodziance, by zrobić tort i pobyć z dzieckiem w jego magiczny dzień.
Trzeba celebrować takie chwile, inaczej pęd i szaleństwo pracy nas pochłoną do cna!
Jest takie fajne określenie w języku angielskim: "quality time" - "wartościowy czas". Pozwala ono odróżnić czas spędzony np. na gapieniu się w TV od czasu spędzonego naprawdę RAZEM na rozmowie, wspólnej zabawie czy zajęciach wykonywanych wspólnie.
To tyle, warto mieć to na uwadze i czasem odłożyć komórkę, laptopa i po prostu spedzić czas RAZEM :)
Blog poświęcony jest tematom takim jak: samorozwój, kariera, praca, walka ze stresem, szczęście, zdrowe relacje, związek, wgląd w siebie, pewność siebie, samoakceptacja, inteligencja emocjonalna, NLP, uzależnienie, alkoholizm, AA, strach, lęk.
niedziela, 16 marca 2014
sobota, 15 marca 2014
REHAB i LITACJA
"Rehab" i "Litacja" Wiktora Osiatyńskiego to obowiązkowe lektury wszystkich zainteresowanych tematami uzależnienia, duchowości i rozwoju.
Autor/bohater "W." opisuje swoją walkę z piciem i z własnym ego, szczerze obnaża swoje słabości, przyznaje się do narcyzmu a w końcu udowadnia, że walka z uzależnieniem to codzienna, ciężka praca, która jednak przynosi efekty.
Rehab pisany jest w formie dziennika opisującego życie na Farmie - czyli w ośrodku leczenia uzależnień. W świetny sposób pokazana jest sama terapia i to jak W. odkrywa w sobie głęboko zakorzenione mechanizmy choroby.
Litacja opisuje pierwszy dzień, miesiąc, rok i kolejne lata życia w trzeźwości poza Farmą.
W. zaczyna układać na nowo swoje życie i relacje z bliskimi.
Utożsamiam się z jego słowami:
"Czasem myślę, że zaprzestanie picia, czyli zadanie, które jeszcze rok temu wydawało mi się niemożlie, było najłatwiejsze. Teraz, blisko rok od ostatniego kieliszka sądzę, że najtrudniej jest po prostu normalnie żyć. Widzę również, jak dalece mój chory na alkoholizm umysł zdeterminował moje przyzwyczajenia, reakcję, sposób myślenia i odczuwania" (W. w liście do Lindy)
Poniżej kilka cytatów, które bardzo mi się spodobały i którymi staram się kierować:
"Będę dziś pamiętać, że nadmiar zajęć to brak pokory. ((...)Nie jestem w końcu aż tak ważny, by wszystkie sprawy świata nie mogły się obyć beze mnie)."
"I co z tego. Przecież sobie poradzę.
Jeśli dostajesz od losu kwaśną cytrynę, to zrób lemoniadę. Im mniej potrzebuję od innych ludzi wyrazów uznania, tym bardziej mogę ich kochać. (Zdolność do miłości jest wprost proporcjonalna do poczucia niezależności). (...)
Warunkiem wstępnym rozwoju jest zdolność, bym umiał kierować się wskazówkami, których nie rozumiem."
Polecam!
Autor/bohater "W." opisuje swoją walkę z piciem i z własnym ego, szczerze obnaża swoje słabości, przyznaje się do narcyzmu a w końcu udowadnia, że walka z uzależnieniem to codzienna, ciężka praca, która jednak przynosi efekty.
Rehab pisany jest w formie dziennika opisującego życie na Farmie - czyli w ośrodku leczenia uzależnień. W świetny sposób pokazana jest sama terapia i to jak W. odkrywa w sobie głęboko zakorzenione mechanizmy choroby.
Litacja opisuje pierwszy dzień, miesiąc, rok i kolejne lata życia w trzeźwości poza Farmą.
W. zaczyna układać na nowo swoje życie i relacje z bliskimi.
Utożsamiam się z jego słowami:
"Czasem myślę, że zaprzestanie picia, czyli zadanie, które jeszcze rok temu wydawało mi się niemożlie, było najłatwiejsze. Teraz, blisko rok od ostatniego kieliszka sądzę, że najtrudniej jest po prostu normalnie żyć. Widzę również, jak dalece mój chory na alkoholizm umysł zdeterminował moje przyzwyczajenia, reakcję, sposób myślenia i odczuwania" (W. w liście do Lindy)
Poniżej kilka cytatów, które bardzo mi się spodobały i którymi staram się kierować:
"Będę dziś pamiętać, że nadmiar zajęć to brak pokory. ((...)Nie jestem w końcu aż tak ważny, by wszystkie sprawy świata nie mogły się obyć beze mnie)."
"I co z tego. Przecież sobie poradzę.
Jeśli dostajesz od losu kwaśną cytrynę, to zrób lemoniadę. Im mniej potrzebuję od innych ludzi wyrazów uznania, tym bardziej mogę ich kochać. (Zdolność do miłości jest wprost proporcjonalna do poczucia niezależności). (...)
Warunkiem wstępnym rozwoju jest zdolność, bym umiał kierować się wskazówkami, których nie rozumiem."
Polecam!
czwartek, 6 marca 2014
Najdziwniejsze metody relaksacji
Relaks, odpoczynek, masaże, spa... Mmm kto tego nie lubi?
Poniżej zebrane są najciekawsze i najbardziej oryginalne przykłady metod relaksacji oraz medycyny naturalnej z całego świata. Na zdrowie!
1. Maseczka z ludzkiego łożyska
Przez lata chińczycy stosowali łożyska owiec do walki z objawami starzenia się skóry.
Są jednak miejsca (np. w Singapurze) gdzie oferowane są produkty zawierające łożysko ludzkie. Łożyska pochodzą od matek, które urodziły i wyraziły zgodę na oddanie narządu.
Są też kobiety, które zjadają własne łożysko - wierząc w jego dobroczynne działanie.
Organ ten zawiera naturalne hormony, minerały i przeciwciała jednak nie istnieją dowody naukowe potwierdzające jego uzdrawiającą moc.
Pychotka co?
2. Nacieranie twarzy odchodami słowika.
Gejsze zaslynęły nie tylko swym pięknem i małymi stópkami, ale także tym, że dbały o swą cerę nacierając ją ptasimi odchodami.
Japońskie SPA do dziś oferują takie maseczki klientkom marzącym o nieskazitelnej cerze.
Zapach jest ponoć gryzący, ostry i gorzki. Ciekawe ile czasu się utrzymuje...:)
3. Zabiegi z wykorzystaniem pijawek
Ta metoda jest praktykowana w niektórych szpitalach w Kaszmirze (region Indii i Pakistanu) w celu usunięcia z organizmu toksyn.
4. Nagrzewanie punktowe czyli Moxa, albo Moxibustion
Metoda wywodzi się z tradycyjnej medycyny chińskiej. Stosuje się ją na trzy sposoby:
1. Plaster czosnku lub imbiru umieszcza się na skórze a na nim kładzie się stożek MOXY i podpala od góry. Żar utrzymuje się ok. trzy minuty.
2. W ciało wbijana jest igła akupunkturowa - a na nią nakłada się stożek MOXY, który jest następnie podpalany.
3. Lekarz podpala cygaro MOXY i trzymając je jak długopis - zbliża i oddala je od skóry lub rusza nim w przód i w tył kilka centymetrów nad skórą.
Moxa pomaga w zmęczeniu,osłabieniu, bezsenności, stresie, kłopotach z koncentracją i pamięcią.
5. Gua Sha
Gua Sha to nieco drastyczna metoda, praktykowana w Chinach, Wietnamie i Indonezji. Poprzez zadrapania na skórze wykonane łyżką eliminowana jest z organizmu gorączka - pozostawiając po sobie czerwone ślady.
Gua Sha polega na oddziaływaniu na skórę z zewnątrz. Celem drapania jest wywołanie zaczerwienienia a nawet zasinienia lub wybroczyn.
Metoda stosowana jest w leczeniu powszechnych bólów a także różnorodnych problemów mięśniowych i w profilaktyce specyficznych dolegliwości, takich jak np. przeziębienia.Kuchenne łyżki zostawmy jednak w spokoju, do drapania używane jest specjalne narzędzie zrobione z rogu, plastiku, metalu lub drewna.
6. Pobudzanie grasicy
Opukiwanie grasicy jest prostą metodą, która ma na celu wzmocnić odporność organizmu i przywrócić mu siły i witalność.
Grasica to narząd, który w trakcie życia stopniowo zanika co jest tożsame ze starzeniem się organizmu (najwiekszą grasicę mają płody). Im mniejsza staje się grasica, tym organizm staje się osłabiony. Opukiwanie ma na celu rozluźnienie gruczołu i pobudzenie go do działania.
Grasica znajduje się 5 cm za mostkiem, pośrodku klatki piersiowej. Powinno się ją delikatnie stymulować poprzez opukiwanie palcami- ok.15sekund.
7.Shirodhara
Shirodhara to indyjski masaż "na trzecie oko" podczas którego na czoło powoli wylewany jest ciepły olejek. Praktyka ta bliska jest chińskim torturom wodnym, które miały na celu doprowadzić "masowanego" do szaleństwa - bynajmniej nie z przyjemności.
Shirodhara relaksuje, rozluźnia i dąży do otwarcia "trzeciego oka".
Masaż jest idealny dla osób przepracowanych - którym doskwierają bóle głowy i stres.
Swoją drogą, gdyby masaż faktycznie otwierał trzecie oko - producenci okularów mieli by nowe pole do popisu!
8. Masssssaż wężami...
Kolejną nietypową praktyką relaksacyjną jest masaż "wykonywny" przez niejadowite węże, poruszające się po ciele. Węże mogą być rozmieszczone praktycznie na całym ciele: na plecach, ramionach, szyi, nogach, czy klatce piersiowej.
Podczas zabiegu, na ciało kładzie się kilka węży - różniących się od siebie wielkością i ciężarem co gwarantuje nietypowe doznania i niejednolity nacisk na różne miejsca.
Masaż z wykorzystaniem węży sprawdzi sie szczególnie u osób zestresowanych, które cierpią na chroniczne napięcie mieśni zwłaszcza - szyi, ramion, pleców.
Wężowy masaż jest praktykowany w Izraelu, na Bali oraz w Indonezji. Koszt to ok.26 funtów.
Niektórzy preferują także wężowy masaż twarzy... cóż to się właśnie nazywa odmienność kulturowa :)
9. Masaż szczęki
Stres zazwyczaj najmocniej odbija się na emocjach a tłumiony stres nierzadko kumuluje się w rejonie szczęki. Często można zaobserwować ludzi którzy w nerwach zaciskają zęby - często o tym nie wiedząc.
Do tego dochodzi bruksizm czyli tzw. zgrzytanie zębami polegające na niekontrolowanym zaciskaniu szczęki, odbywającym się podczas snu.
Obie dolegliwości doprowadzają m.in. do rozchwiania zębów oraz ich systematycznego ścierania.
Odpowiedzią jest masaż szczęki, obejmujący masaż zewnętrzny oraz wewnętrzny - jamy ustnej.
Oby po masażu nie trzeba było zbierać szczęki z podłogi:)
10. Leżenie w sianie
We Włoszech, w Polsce i w wielu innych miejscach Europy można skorzystać z kolejnej nietypowej formy relaksu czyli... z leżenia w sianie.
Gotowe do "kąpieli" siano zawiera także inne rośliny i zioła m.in. miętę, tymianek, przywrotnik, arnikę górską, walerianę czy goryczkę.
Kąpiel w sianie działa odprężająco zaś aromat siana uspokaja i relaksuje.
Zabieg działa pobudzająco na układ krwionośny i trawienny, wzmacnia układ immunologiczny oraz pielęgnuje i wygładza skórę.
11. Wymiociny wieloryba
Kobiety od wieków pragną pięknie pachnieć, a drogie perfumy stanowią symbol luksusu i bogactwa.
Jednym ze składników wielu ekskluzywnych perfum jest Ambra, która pochodzi z wymiocin wieloryba (kaszalota).Jak mówi Wikipedia: Ambra (Ambergis Tincture) – wydzielina z przewodu pokarmowego kaszalota (Physeter macrocephalus), która jest prawdopodobnie wynikiem niestrawności lub zaparcia wieloryba.
Drogocenne rzygowiny zbierane są u wybrzeży Australii i Ameryki Południowej, występują w postaci bryłek, unoszących się na wodzie. Ekstrakty zapachowe z Ambry są stosowane przy produkcji perfumm.in.
- Private Collection Amber Ylang Ylang, Estée Lauder, 75 ml, 360 z
- Woda perfumowana Prada, Prada, 80 ml, 427 zł
- Woda perfumowana Gaultier2, Jean Paul Gaultier, 40 ml, 225 zł
- Woda perfumowana Donna Karan Gold, Donna Karan, 50 ml, 250 zł
12. Maseczka do włosów ze spermy byka
Wyobraźmy sobie reklamę w TV: "Twoje włosy straciły blask i wymagają odżywienia? Odkryj nową, wyjątkową maseczkę ze spermą byka! Efekt gwarantowany!"
Cóż, to nie żart, maseczkę ze spermą byka stosuje się np. w Londynie w salonie "Hairs". Sperma pochodzi od byków z rejonu Angus a tajemnym składnikiem maseczki jest białko, które nadaje włosom sprężystość i blask.
Maseczkę nakłada się na 20 minut na włosy i spłukuje - podobnie jak ogólnodostępne, klasyczne odżywki.
Sceptykom pozostaje chwycić byka za rogi i.. spróbować :)
piątek, 28 lutego 2014
Wandering Star
Uff. Dziś wróciłam z 2dniowego szkolenia z "Zarządzania produktem i szukania nowych obszarów biznesowych". W poniedziałek znowu ruszam w trasę - do Klienta. Za dużo tych wyjazdów - nawet nie mam kiedy bloga pisać!
Generalnie po tym tygodniu moje szare komórki odmawiają posłuszeństwa więc czas na relaks przy muzyce. (O! Nawet tytuł pasuje do tych moich wyjazdów :))
Uwielbiam, podziwiam, oglądam, słucham i... odpływam.
piątek, 21 lutego 2014
Znani abstynenci
Poniżej lista znanych abstynentów. Fajnie wiedzieć, że sporo gwiazd, autorytetów, polityków i muzyków też żyje zdrowo i bez procentów:)
- Jennifer Lopez, piosenkarka, aktorka
- Tyra banks, modelka, prezenterka
- Ben Affleck, aktor
- Akon, piosenkarz
- Muhammad Ali, bokser
- Kate Beckinsale, aktorka
- David Bowie, muzyk
- Russell Brand, komik, aktor
- Gerard Butler, aktor
- George W. Bush, były prezydent
- Naomi Campbell, modelka
- Jim Carrey, aktor
- Eric Clapton, muzyk
- Tom Cruise, aktor
- Robert Downey, aktor
- James Franco, aktor
- Tatiana Okupnik, piosenkarka
- Che Guevara
- Nicole Kidman, aktorka
- Calvin Harris, muzyk, DJ
- Ice-T, raper, producent
- Curtis "50 Cent" raper, producent
- Samuel L. Jackson, aktor
- Jessie J, piosenkarka
- Elton John, muzyk
- Stephen King, pisarz
- Bruce Lee, aktor, sportowiec
- Leona Lewis, piosenkarka
- Blake Lively, aktorka
- H.P. Lovecraft, pisarz
- Łukasz Podolski, piłkarz
- Tobey Maguire, aktor
- Chris Martin, piosenkarz Coldplay
- Marshall Mathers- Eminem, raper
- Ewan McGregor, aktor
- Moby, muzyk
- Eddie Murphy, aktor
- Natalie Portman, aktorka
- Prince, muzyk
- Daniel Radcliffe, aktor
- Lana Del Rey, piosenkarka
- Christina Ricci, aktorka
- Terry Richardson, fotograf
- Artur Szpilka, bokser
- Cristiano Ronaldo, piłkarz
- Jada Pinkett Smith, aktorka
- Denzel Washington, aktor
wtorek, 18 lutego 2014
Zły dzień
Jestem wściekła i chce mi się ryczeć! Doslownie cała "chodzę" w środku.... - ale po kolei.
W ramach przetargu jaki realizujemy musiałam wyjechać do Bialegostoku do Klienta. Wiedziałam, że będzie źle w momencie, gdy dowiedziałam się, że nie mogę wziąć hotelu bo jest tam służbowe mieszkanie.
W mieszkaniu oprócz mnie jest Dyrektor Oddziału i dwóch pracowników zaangażowanych w projekt.
Zajechałam wczoraj o północy po 10godzinach(!!!) w pociągu i oczywiście przywitano mnie piwem.... Jednemu koledze ewidentnie się nie spodobało, że nie piję i pytał wielokrotnie "a może wódeczki?", "na pewno niczego się nie napijesz?", "ale co Ty...nic?"... za każdym razem odmawiałam krótko i konkretnie, ale i tak kolega nie odpuszczał.
fuck
Już zapomniałam jak to jest - dawno nie miałam takiej sytuacji, nie chodzę do miejsc gdzie się chleje i kiedy robi się nieprzyjemnie lub ktoś mnie zaczyna namawiać to wychodzę.
A TU NIE MAM GDZIE UCIEC: (
Dzisiaj po powrocie od Klienta była jakaś 17ta i koledzy od razu otworzyli piwa a Dyrektor wino. K***a wzięłam kieliszek bo nie miałam siły narażać się znowu na pytania i jęczenie (zwlaszcza, że Dyrektor zaproponowal przejście na "ty" co jest poniekąd korporacyjnym awansem).
Celem tego wyjazdu było załatwienie spraw biznesowych, ale też integracja i nawiązanie relacji z kolegami. Jeśli taka sytuacja zdarzyłaby mi się na domówce/imprezie rodzinnej/weselu to po prostu bym wyszła albo naprawdę ostro odpowiedziała. Problem w tym, że nie mogę za ostro potraktować kolegów - mimo, że zachowują się jak ostatnie, śmierdzace patafiany.
Na szczęście koledzy palą fajki i kiedy wyszli na balkon to pobieglam do toalety i wylałam wino.
Kiedy wrócili z fajki to ja p******e Dyrektor znowu mi dolał....
Potem historia z fajką się powtórzyła i kolejny raz wylałam wino. ISTNY KABARET!
Kiedy Dyrektor podszedł z kolejną dolewką powiedziałam, że miałam już dwa kieliszki i mi wystarczy.
Jaaaaasne zaczęła sie bogata retoryka, wzmocniona hasłami typu "z nami? W takim doborowym towarzystwie, w Bialymstoku się nie napijesz?", "no nieee tak mi nie odpowiadaj", "mieliśmy się integrować a Ty winka się z Dyrektorem nie napijesz?".
Ja już widzialam co było poprzedniego dnia. Czułam, że lepiej mi robi wylanie tego gówna niż dalsze odmawianie i ścieranie się z kretynami.
Teraz dalej tu siedzę, w tym samym fotelu i czekam, żeby pójść do łóżka poczytać książkę. Generalnie to bardzo zły dzień, zły wyjazd i chcę by się już skończył.:(
P.S.Mam fajną książkę - polecam, świat magicznej, powojennej Barcelony jest tym na co tak dzisiaj czekam.
P.P.S. Wybaczcie formę dzisiejszego posta, pisałam na emocjach (i głodzie?).
P.P.P.S.Aaaale się wygadałam, już mi lepiej. A oni dalej są debilami. Amen.
W ramach przetargu jaki realizujemy musiałam wyjechać do Bialegostoku do Klienta. Wiedziałam, że będzie źle w momencie, gdy dowiedziałam się, że nie mogę wziąć hotelu bo jest tam służbowe mieszkanie.
W mieszkaniu oprócz mnie jest Dyrektor Oddziału i dwóch pracowników zaangażowanych w projekt.
Zajechałam wczoraj o północy po 10godzinach(!!!) w pociągu i oczywiście przywitano mnie piwem.... Jednemu koledze ewidentnie się nie spodobało, że nie piję i pytał wielokrotnie "a może wódeczki?", "na pewno niczego się nie napijesz?", "ale co Ty...nic?"... za każdym razem odmawiałam krótko i konkretnie, ale i tak kolega nie odpuszczał.
fuck
Już zapomniałam jak to jest - dawno nie miałam takiej sytuacji, nie chodzę do miejsc gdzie się chleje i kiedy robi się nieprzyjemnie lub ktoś mnie zaczyna namawiać to wychodzę.
A TU NIE MAM GDZIE UCIEC: (
Dzisiaj po powrocie od Klienta była jakaś 17ta i koledzy od razu otworzyli piwa a Dyrektor wino. K***a wzięłam kieliszek bo nie miałam siły narażać się znowu na pytania i jęczenie (zwlaszcza, że Dyrektor zaproponowal przejście na "ty" co jest poniekąd korporacyjnym awansem).
Celem tego wyjazdu było załatwienie spraw biznesowych, ale też integracja i nawiązanie relacji z kolegami. Jeśli taka sytuacja zdarzyłaby mi się na domówce/imprezie rodzinnej/weselu to po prostu bym wyszła albo naprawdę ostro odpowiedziała. Problem w tym, że nie mogę za ostro potraktować kolegów - mimo, że zachowują się jak ostatnie, śmierdzace patafiany.
Na szczęście koledzy palą fajki i kiedy wyszli na balkon to pobieglam do toalety i wylałam wino.
Kiedy wrócili z fajki to ja p******e Dyrektor znowu mi dolał....
Potem historia z fajką się powtórzyła i kolejny raz wylałam wino. ISTNY KABARET!
Kiedy Dyrektor podszedł z kolejną dolewką powiedziałam, że miałam już dwa kieliszki i mi wystarczy.
Jaaaaasne zaczęła sie bogata retoryka, wzmocniona hasłami typu "z nami? W takim doborowym towarzystwie, w Bialymstoku się nie napijesz?", "no nieee tak mi nie odpowiadaj", "mieliśmy się integrować a Ty winka się z Dyrektorem nie napijesz?".
Ja już widzialam co było poprzedniego dnia. Czułam, że lepiej mi robi wylanie tego gówna niż dalsze odmawianie i ścieranie się z kretynami.
Teraz dalej tu siedzę, w tym samym fotelu i czekam, żeby pójść do łóżka poczytać książkę. Generalnie to bardzo zły dzień, zły wyjazd i chcę by się już skończył.:(
P.S.Mam fajną książkę - polecam, świat magicznej, powojennej Barcelony jest tym na co tak dzisiaj czekam.
P.P.S. Wybaczcie formę dzisiejszego posta, pisałam na emocjach (i głodzie?).
P.P.P.S.Aaaale się wygadałam, już mi lepiej. A oni dalej są debilami. Amen.
niedziela, 2 lutego 2014
Jutro znowu poniedziałek...
Jest niedziela a ja siedzę i myślę o tym co mnie czeka w tygodniu.
Myślę o poniedziałku, o wtorkowym wyjeździe do Klienta, środowym szkoleniu z marketingu i o kolejnym wyjeździe w piątek. Przede mną intensywny tydzień a ja zamiast regenerować siły (w końcu wciąż trwa weekend) - odpływam myślami w przyszłość i nie odpoczywam.
Bez sensu!
Przed chwilą podeszłam do lodówki i zerknęłam na mój magiczny wydruk z zaleceniami Gestalt (przytwierdzony do lodówki magnesami z podróży).
W samą porę:)
1. Żyj teraz. Zajmuj się tym, co jest teraz, a nie przeszłością lub przyszłością.
2. Żyj tutaj. Dawaj sobie radę z tym co obecne, a nie z tym, czego nie ma.
3. Przestań sobie coś wyobrażać. Doświadczaj tego co realne.
4. Powstrzymaj niepotrzebne myślenie. Raczej smakuj i spostrzegaj.
5. Raczej wyrażaj (express), zamiast manipulować, wyjaśniać, ocieniać czy osądzać.
6. Poddawaj się nieprzyjemności i bólowi dokładnie tak samo jak przyjemności. Nie ograniczaj swojej świadomości.
7. Nie akceptuj żadnego innego "muszę" i "powinienem" niż Twoje wlasne.
8. Weź pełną odpowiedzialność za swoje czyny, uczucia i myśli.
9. Poddaj się byciu takim, jaki jesteś.
A zatem - idę obejrzeć film, a poniedziałek... będzie w poniedziałek :)
Myślę o poniedziałku, o wtorkowym wyjeździe do Klienta, środowym szkoleniu z marketingu i o kolejnym wyjeździe w piątek. Przede mną intensywny tydzień a ja zamiast regenerować siły (w końcu wciąż trwa weekend) - odpływam myślami w przyszłość i nie odpoczywam.
Bez sensu!
Przed chwilą podeszłam do lodówki i zerknęłam na mój magiczny wydruk z zaleceniami Gestalt (przytwierdzony do lodówki magnesami z podróży).
W samą porę:)
1. Żyj teraz. Zajmuj się tym, co jest teraz, a nie przeszłością lub przyszłością.
2. Żyj tutaj. Dawaj sobie radę z tym co obecne, a nie z tym, czego nie ma.
3. Przestań sobie coś wyobrażać. Doświadczaj tego co realne.
4. Powstrzymaj niepotrzebne myślenie. Raczej smakuj i spostrzegaj.
5. Raczej wyrażaj (express), zamiast manipulować, wyjaśniać, ocieniać czy osądzać.
6. Poddawaj się nieprzyjemności i bólowi dokładnie tak samo jak przyjemności. Nie ograniczaj swojej świadomości.
7. Nie akceptuj żadnego innego "muszę" i "powinienem" niż Twoje wlasne.
8. Weź pełną odpowiedzialność za swoje czyny, uczucia i myśli.
9. Poddaj się byciu takim, jaki jesteś.
A zatem - idę obejrzeć film, a poniedziałek... będzie w poniedziałek :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)













